Homilia III niedziela Wielkanocna

95-083 Lutomiersk
ul.Kościuszki 5

Homilia III niedziela Wielkanocna

Znalezione obrazy dla zapytania uczniowie z emausDzisiaj wpatrujemy się w Zmartwychwstałego Pana, który spotyka się w drodze z Jerozolimy do Emaus z dwoma smutnymi, bez żadnej nadziei uczniami. W tym momencie chciało by się zapewne zanucić religijną piosenkę: „On szedł w spiekocie dnia i w szarym pyle dróg, a idąc uczył kochać i przebaczać”. Przygodni wędrowcy Kleofas i jego przyjaciel nie poznali Pana. Jest to jedna z najpiękniejszych scen Nowego Testamentu. Przerażeni wędrowcy są dla nas symbolem chrześcijańskiej drogi. By rozpoznać w naszym życiu Zmartwychwstałego Pana, trzeba tak jak uczniowie wybrać się w drogę, w drogę, którą trzeba poznać, pokochać, by w końcu naśladować Jezusa, który dla nas umarł i zmartwychwstał. W tę drogę trzeba zabrać ze sobą wiarę w sercu. Wiary nie można nabyć jako stałej i niezmiennej wartości. Nasza wiara posiada charakter dynamiczny, nieustannie się rozwija. Wiara polega na pokornym kroczeniu ścieżkami wyznaczonymi przez Boga. Jesteśmy bowiem jedynie gośćmi i pielgrzymami na tej ziemi. Czy jesteśmy świadomi, iż nasze życie, nasza wiara jest pielgrzymowaniem, drogą? Czy podejmujemy nasze kroczenie do Boga z całą świadomością i dobrowolnością jako wyjście od Boga i zmierzanie do Niego. Podróżnicy do Emaus są smutni i zniechęceni. Przeżywają gorzki smak wielkiej porażki życiowej. I właśnie dlatego postanawiają oddalić się od Jerozolimy, miejsca, które przypomina im ich porażkę. Umarła w nich nadzieja związana z Jezusem. A myśmy się spodziewali… mówią rozgoryczeni do jeszcze Nieznajomego Towarzysza ich drogi. Niczego już się nie spodziewają. Żyją bez nadziei.

Śmierć nadziei, to śmierć człowieka. Nie można żyć bez nadziei. Dante Alighieri wiąże piekło właśnie z brakiem nadziei. W swojej Boskiej komedii nad miejscem wiecznego potępienia umieszcza napis: Wy, którzy tu wchodzicie, porzućcie wszelkie nadzieje. W sytuacji braku nadziei, człowiek zwraca się ku sobie, zamyka się w sobie. W tę sytuację zawodu i rozczarowania człowieka, w ten brak nadziei wkracza zawsze Chrystus. On nigdy nie zostawia człowieka w jego zagubieniu, smutku i poczuciu bezsensu, ale dyskretnie włącza się w jego trudną drogę: idzie jako nierozpoznany Pielgrzym i przywraca wiarę i nadzieję. Wchodzi w jego historię. Staje się bliski człowiekowi. Im trudniejsza sytuacja człowieka, im bardziej tragiczna, tym bliżej stoi Bóg. Często jednak my Go nie rozpoznajemy. Oczy człowieka są jakby na uwięzi. Jest tak zajęty sobą, swoim własnym smutkiem, uczuciem zawodu, krzywdą, własnym bólem, iż nie może dostrzec czegokolwiek innego. Bardzo często w sytuacji krzywdy, porażki, zawodu życiowego jesteśmy jakby związani i skrępowani. Oczy nasze są na uwięzi. Patrzymy i nie możemy zobaczyć. Słuchamy i nie rozumiemy. Dotykamy i nie czujemy. Człowiek potrzebuje się wypowiedzieć, potrzebuje wyrazić to czym żyje: swoją rozpacz i nadzieję, swoje cierpienie i radość, swój niepokój i swoje upokorzenia. Człowiek zawsze czuje się upokorzony, jeśli nie pozwolimy mu się wypowiedzieć, jeżeli nie wysłuchamy go do końca. Pomóc człowiekowi w sytuacji zawodu, cierpienia i upokorzenia, oznacza najpierw cierpliwie go wysłuchać. W tym spotkaniu na drodze z Jerozolimy do Emaus widzimy, że Bóg wysłuchuje najpierw smutnych, zniechęconych wędrowców. Nie narzuca się nigdy człowiekowi - a On okazywał jakoby miał iść dalej. Czeka zawsze na nasz pierwszy krok, na to, że zaakceptujemy jakąś trudną sytuację, jaka się nam przytrafiła, ze świadomością, że On naprawdę chce wejść w nasze życie i je przemienić - w zmartwychwstanie, w chwałę, w radość, w szczęście poranka wielkanocnego. Święty Piotr, niezwykle porywczy i zmienny w pierwszym dzisiejszym czytaniu z wielką mocą wyznaje wiarę w Zmartwychwstanie Jezusa. Kto spotkał Zmartwychwstałego Pana, nie może stać w miejscu. Ma się dzielić tą radosną nowiną z innymi. By się dzielić, trzeba jak najwięcej czasu poświęcić na lekturę Pisma świętego. Papież Franciszek w Orędziu na miniony Wielki Post bardzo nas do tego zachęcał. Słowa Jezusa uzdrowiły wspólników drogi z goryczy i zniechęcenia. Prosili Go nawet - zostań z nami. Rozpoznali Go w całej pełni dopiero przy Łamaniu Chleba czyli na Eucharystii. Uczniowie  z Emaus uczą nas, by pójść całym sercem za Zmartwychwstałym Panem, trzeba tak jak oni potrafić wytrwale z wiarą słuchać Bożego Słowa, zawsze powierzać Jezusowi swoje zmartwienia, rozgoryczenia i smutki. Zaprosić Jezusa do swojego życia - zostań z nami Panie. Adorować Jezusa i uwielbiać Jego obecność w Eucharystii oraz iść w skwarze  dnia i w szarym pyle dróg, iść by kochać i przebaczać i z celnikami siąść, zapomnieć, kto  to wróg. Pochylać się nad tymi, którzy płacz